czwartek, 22 maja 2014

Nauczyciel czy samouk?


 

Dla każdego muzyka musiał przyjść kiedyś taki moment, że zaczął interesować się muzyką lub grą na instrumencie. Ja zacząłem od keyboardu, który zobaczyłem w szkole, a był to czas komunii i mówiąc krótko byłem "przy kasie" i kupiłem sobie ten instrument. Zacząłem grać tak ot, naciskałem klawisze w bliżej niekreślony sposób. Na szczęście miałem o tyle dobrze, że słyszałem, umiałem odegrać wcześniej usłyszane melodie (najczęściej kościelne) i tak to powoli szło. Po jakimś czasie, nauki utworów umiałem grać całkiem nieźle. Ale teraz miało się wszystko zmienić. Pojechałem na wyjazd, coś w rodzaju kolonii, i tam zobaczyłem ją, gitarę. W domu miałem co prawda jedną ale nie patrzyłem na nią w taki sposób. Nauczyłem się tam paru akordów i po powrocie poszedłem do kolegi, który umiał grać i stroić gitarę, by ją właśnie nastroił. Zacząłem się uczyć sam, z jakiejś książki. Były to wakacje i to 1.5 miesiące znałem najprostsze akordy. Mama wysłała mnie do nauczyciela, a potem trafiłem do szkoły muzycznej.

I tak oto prezentuję się ta historia.
Na keyboardzie pogrywałem co jakiś czas i mogę szczerze powiedzieć, że dzięki szkole muzycznej i nauce nut nauczyłem się więcej aniżeli przez 4 lata uczenia się samemu. Na gitarze też szybciej uczyłem pod czyimś okiem. I z mojej strony mogę powiedzieć, że nie żałuję. Ale i tak część osób będzie wolała uczyć się samemu. Zapewne z kilku powodów z więc:


Cena

  • Samouk nie wyda na naukę nic poza kasą na gitarę i akcesoria lub nie i może jakąś książką. natomiast nauczyciel za JEDNĄ(!) lekcję weźmie ok. 50zł a w miesiącu 200zł. W szkole muzycznej jest składka na radę rodziców, która wynosi u mnie 50zł na miesiąc, co jest na pewno o wiele mniejszą kwotą niż 200 ale też jakąś. Co prawda część z tych pieniędzy wraca w postaci wyjazdów instrumentów itp.

Przekonania


  • Część osób nie pójdzie tam ze względu na ideologie. Np. taki punk nie nauczy się grać wcale jak Johnny Rotten   natomiast inna za namową innych pójdzie itp.

    Problem z dojazdem itp.

    • Nie każdy mieszka w mieście gdzie może spokojnie dojechać do szkoły nawet w sporej od niego odległości. Niektórzy mieszkają w naprawdę odległych miejscach i możliwość dojazdu praktycznie nie istnieje.


    Pomijając inne sytuacje według mnie szkoła muzyczna nikomu nie zaszkodzi a wręcz pomoże. Nauka nut, wartości, interwałów słuchania( kształcenie słuchu) pomaga lepiej rozumieć muzykę. To tak samo jak nauka liter itp. Niektórzy mogą sądzić, że szkoła może krępować ich, wiązać, ale tak nie jest. Tam dają nam potrzebne umiejętności a w domu uczymy się tego czego lubimy. Nie można zapomnieć tylu lat historii muzyki. Mozart, Chopin, Beethoven, Haydn, Bach i inni to geniusze, których muzyka jest wielka. Sam poza tym, że słucham RHCP, Foo Fighters, Myslovitz czy innych lubię czasem puścić sobie Chopina. Zamykanie się na jeden rodzaj muzyki jest najgorszą rzeczą. Nie dopuszczamy do siebie nowych inspiracji, ciekawych harmonii. Tylko naprawdę wyjątkowi muzycy nauczą się tego sami, a my powinniśmy czerpać od nich jak najwięcej. Dodatkowo spotykamy kolegów, z którymi możemy pogadać o muzyce razem grać inspirować się a to coś czego nie da się kupić. Zdobywamy też doświadczenie sceniczne na audycjach i tym podobnych.


    Namawiam, by chociaż spróbować, sprawdzić się, jak się nie spodoba można odejść a nuż spodoba się nam.

    Z mojej strony to tyle. Zapraszam do własnych przemyśleń i opowiedzenia swoich doświadczeń.
O TheArkow

Jestem Arek. Gram na gitarze, czasem fortepianie. Recenzuje i testuje sprzęt gitarowy taki jak: gitary, wzmacniacze, efekty, kable, paski itp.

Możesz być zainteresowany

1 komentarz:

  1. Jestem już za stary na szkołę muzyczną i tej instytucji w moim mieście nie ma. A w czasach dzieciństwa nie miałem poważnej i jawnej koncepcji, aby uczęszczać na zajęcia w takiej szkole.

    OdpowiedzUsuń