wtorek, 31 marca 2015

Chorus - chór w kostce.

Chorus, jeśli chodzi o brzmienie, jest bardzo nietypowy. Pozwala dodać brzmieniu szklistości i przestrzenności dzięki czemu doskonale łączy się z rockiem. Gdy spytacie się mnie co mi się kojarzy z polską muzyką rockową lat osiemdziesiątych to będzie to z pewnością chorus. Nierozłączny dodatek do brzmienia Lady Pank, The Police czy Comy.

 

Czym jest efekt chorus?


 Historia chorusa jest... żadna. Nie ma zbyt dużo informacji kiedy i jak powstał. Zacznijmy więc od wyjaśnienia nazwy. Chorus pochodzi od słowa "chorus", które znaczy tyle co chór, a pochodzi z języka łacińskiego. Nazwa ta nie jest oczywiście przypadkowa albowiem charakterystycznego brzmienia chorusa trzeba szukać właśnie w chórze. Istniały one już od starożytności, lecz dopiero średniowiecze było ich rozkwitem. Wtedy to właśnie powstały chorały gregoriańskie i nie tylko



Polecam posłuchać inny nagrań. Można w nich doszukać się podobieństw brzmieniowych do efektu.



BOSS CE-1
 Samo zamknięcie efektu w kostce to najpewniej okolice lat 60-70 XX wieku. Pierwszy chorus i zarazem pierwszy efekt nowej firmy Rolanda nazwanej Boss, (która miała zajmować się i zajmuje po dziś dzień tylko produkcją efektów) to Boss CE-1 powstały w roku 1976. Bazował on na schemacie chorusa ze wzmacniacza Rolanda JC-120, na którym co ciekawe, Metallica nagrywała wiele swoich partii "czystych" gitar.
 Po tej niezbyt długiej historii przyszedł czas na pytanie postawione w nagłówku.
Idea stojąca za chorusem jest w gruncie rzeczy bardzo prosta. Sygnał wejściowy jest łączony w dwie ścieżki, gdzie jedna z nich jest jedynie przepuszczana bez zmian, a druga zostaje poprowadzona do krótkiej linii opóźniającej. Ścieżka ta jest ciągle modulowana przez LFO (low frequency oscillator), tłumacząc dosłownie oscylatora niskich częstotliwości wraz z nastawną szybkością (RATE) i amplitudą (depth). Opóźnione i zmodulowane sygnały są razem łączone i wysyłane do wyjścia efektu, rezultat daje podobny efekt jak chór, gdy kilka głosów z niewielką zmianą, modulacją, są słyszalne razem, o czym zresztą wspominałem. Połączenie dwóch sygnałów może być sumą (sygnał główny + efekt) lub różnicą (sygnał główny - efekt). W praktyce oznacza to dodanie sygnału bezpośrednio bądź odwróconego o 180 stopni (180 phase shift, przesunięcie fazowe) w stosunku do sygnału wejściowego. W efekcie stereo jedno z wyjść przenosi sygnał główny+zmodulowany, a inny główny-zmodulowany dzięki czemu uzyskujemy bardzo przestrzenny i mocno zmodulowany sygnał. Recenzowany przeze mnie efekt BOSS CE-3 ma dodaną opcję by wybrać, który z tych sygnałów jest używany do mono.

 

 

Jak uzyskać efekt chorus bez efektu chorus.


 Pierwszy sposób to skompletować "chorus" i zaśpiewać. Najlepiej by było gdyby kilka osób lekko fałszowało, wtedy wrażenie będzie o wiele lepsze.
 Drugi sposób jest równie prosty choć do niego potrzebny nam jest kolega (albo koleżanka) gitarzysta. Uczymy się grać razem kawałek utworu, najlepiej jakąś melodię czy też utwór w rodzaju Stairway to Heaven, tylko, że jeden z nas ma gitarę lekko rozstrojoną. Teraz gdy zagramy razem otrzymujemy dwie identyczne ścieżki z czego jedna jest z modulowana. W ten oto sposób cieszymy się chorusem bez wydawania pieniędzy na efekt :).
Do kolejnej sztuczki potrzeba nam gitary z tremolem bądź Floyd Rose'em. Zaczynamy grać dowolny motyw, w którego trakcie energicznie machamy tremolem ale nie odchylamy go bardzo mocno tylko staramy się to robić szybko z niewielkimi różnicami pomiędzy dźwiękami. Ja w swojej gitarze mam zepsutą wajchę tremola przez co ma ona sporo luzu i gdy robię to co opisałem wyżej wychodzi mi efekt chorus.
Kolejny sposób to to samo co drugi tylko, że teraz wystarczy nam jedna gitara ale dwunastostrunowa. Co drugą strunę lekko obniżamy (lub podwyższamy) i też cieszymy się dźwiękiem chorus.

Najsłynniejsze efekty chorus


Tutaj odsyłam to tekstu poświęconego efektom Bossa.

 http://thearkow.blogspot.com/2015/04/boss-chorus-ensemble.html

 

Small Clone



Po za wszelkimi efektami Bossa trzeba wyróżnić chyba tylko jeden, który może wstawać w szranki z CE-1 czy CE-2 jeśli chodzi o sławę, a może i przewyższa je. Swoją nie małą sławę zawdzięcza Kurtowi Cobainowi, który dzięki temu, że stał się ikoną popkultury, jak również po dziś dzień cieszy się nie gasnącą sławą sprawił, że ludzie chcą naśladować jego brzmienie. Jednym z jego najważniejszych punktów, po za distortion DS-1 i Fenderem Jazzmaster, jest oczywiście Small Clone. Najsłynniejszy nagrany na nim utwór to chyba Come as you are choć słychać go też w solówce do Smell like teen spirit.


Sam efekt podoba mi się bardzo ze względu na:
  1. Prostotę - jedna gałka i przełącznik,
  2. Bardzo szeroki zakres chorusa,
  3. Relatywnie niską cenę patrząc na to ile efekt potrafi, a cena zawsze ma znaczenie, zwłaszcza niska :),
  4. Rozmiary - zajmuje mało miejsca co jest często ważne, gdy musimy oszczędzać miejsce w pedalboardzie i mieć jak najlepszy sprzęt.


I to tyle na temat chorusów. Wkrótce wspomniany tekst o efektach BOSS-a.
Czytaj więcej

czwartek, 12 lutego 2015

Zabrzmij jak: John Frusciante w utworze - Dani California

 

 

I tak oto rozpoczyna się nowa seria "Zabrzmij jak...". Będzie ona traktować o tym jak grać i w jaki sprzęt się wyposażyć by zabrzmieć jak nasz idol. Jako pierwszy będzie to John Frusciante w utworze Dani California. Zapraszam!

 

Kilka najważniejszych informacji na temat brzmienia Johna. Trzeba wiedzieć, że jego podstawą jest to w jaki sposób atakuje struny. Brzmi groźnie, lecz chodzi tylko oto aby odpowiednio je uderzać. Powinniśmy uderzać wszystkie i odpowiednio wytłumiać te, które nie są potrzebne. Na przykład gdy gramy melodię to powinna wybrzmiewać tylko jedna struna, a reszta robi za swego rodzaju tło. Jak również nie używamy akordów baree. Zamiast tego łapiemy je tak:
Akord a-moll                                                                                          Akord G-dur
lub tak:

Akord d-moll

To zależy oczywiście od tego w jakiej pozycji (od jakiego progu) łapiemy dany akord, jak widać najczęściej bez pierwszej i ostatniej struny. W akordzie d-moll pierwszym palcem chwytam tylko dźwięk d. Jeśli John gra, jak w tym utworze, ostatnią strunę e6 to łapie ją kciukiem. Jest to niepoprawne trzymanie, bo w każdym innym wypadku kciuk powinien znajdować się za gryfem.

Tak więc zaczynamy!


Na początku jest krótki wstęp, w którym jest to samo co w zwrotce, a więc akordy a-moll, G-dur i d-moll łapane tak jak wyżej. W tym utworze bardzo ważny jest również rytm, który może się kojarzyć z "We will rock you" Queen. Najsłynniejszy rytm wszech czasów, czyli TUP TUP KLASK. I tak na dwie pierwsze nuty uderzamy basy (a, g, d), a na "KLASK" resztę dźwięków.
Chciałbym również zaznaczyć by nie trzymać się sztywno tej reguły tylko zmieniać rytm, dodawać dźwięki itp. Po prostu improwizuj.

W zwrotce jest również rozpoznawalna wstawka grana na wahu. Jednak gdy się dobrze wsłuchać, to zauważymy, że nie brzmi to jak typowa kaczka. Stawiałbym bym tu raczej na brzmienie Line 6 FM4 Filter Modeler choć zwykły wah również dobrze tu sobie poradzi. W tej zagrywce najważniejsze są szybkie palce i dokładność, bo gramy tu legato, a dokładniej mówiąc szybkie, triolowe hammer on i pull off grane na dźwiękach akordów. Warto też zwrócić uwagę, że rytm praktycznie się nie zmienia. Tu też są dwa uderzenia na prymę. W przypadku akordu a-moll dźwięk a i jedno uderzenie na kolejny dźwięk akordu czyli c.
  Brzmienie refrenu to zasługa BOSS-a DS-2. Potencjometr level powinien być mniej więcej w połowie tak by sygnał był na równi z czystym. My sami uderzamy agresywniej, tak by brzmieć głośniej. W refrenie nie gramy całych akordów a jedynie power chordy, ale z dodaną oktawą. Jak nie wiesz o co chodzi zajrzyj do mojego wcześniejszego artykułu:

Dalej znowu gramy zwrotkę i tu słychać kolejną dodaną gitarę. Jest ona odpowiednio zmodulowana, prawdopodobnie po prostu odwrócono ścieżkę i moglibyśmy użyć efektu revers lub czegoś w tym rodzaju lecz nie warto zaprzątać sobie tym głowy. Graj dźwięk c na pierwszej strunie a na strunie drugiej podciągamy od dźwięku a do c a potem robimy to samo tylko zaczynamy od dźwięków h, d, e, a na końcu a.

Są to dosyć trudne podciągnięcia ale zarazem świetne ćwiczenie :)
Kolejną nową rzeczą jest BRIDGE. Tu też jak na moje ucho John używa modulera wspomnianego wcześniej, lecz myślę, że zwykły chorus, a lepiej flanger załatwi sprawę. Chodzi oto by uzyskać takie wodne brzmienie z szybkimi powtórzeniami, więc dodałbym bym do tego zestawu delay, który wyciszamy odpowiednio. Odbicia powinny być szybkie i krótkie, ok. 8.

A teraz solo, moja ulubiona część utworu. Najlepsze brzmienie uzyskamy używając BOSS-a DS-2 choć można też dodać boostera w celu podbicia dźwięku lub BIG MUFFA, który też dobrze pasuje do tego typu brzmienia. Na końcu, jest bardzo charakterystyczna dla Johna zagrywka, w której bardzo szybko gramy naprzemiennie dźwięk a i potem szybkie podciągnięcie od h do c przy jednoczesnym wahowaniu.
Jeszcze ciekawostka na koniec. Początek solówki może niektórym wydawać się znajomy. Ja sądzę, że było ono inspirowane kawałkiem Hendrixa Purple Haze szczególnie jeśli chodzi o początek utworu.

 A teraz pora na sprzęt i ustawienia gitary i wzmacniacza.

GITARA:

Tu najlepszy będzie stratocaster lub inna gitara na singlach. Jeśli masz stratocastera to najlepiej graj na przetworniku pod gryfem, a gdy nasza gitara nie brzmi odpowiednio na tym przetworniku to próbujemy innych ustawień. Ja, na ten przykład, częściej używam kombinacji środek-mostek.
https://rigexpert.pl/pl/c/Gitary-elektryczne/63/1/default/1/f_producer_304/1/f_at_174_20/1

WZMACNIACZ:

Potrzebny nam jest taki, który po prostu dobrze brzmi na kanale czystym. Stawiałbym na lampę choć dobry tranzystor też załatwi sprawę. Może to być, jak w moim przypadku, VOX Pathfinder 15R lub chociażby VOX AC15 czy też kopia wykonana przez Laneya VC15. John używa oczywiście dużego lampowego heada z serii Silver Jubilee lub Major. My z pewnością osiągniemy dosyć podobne brzmienie na tańszym i mniejszym sprzęcie.
https://rigexpert.pl/pl/c/Wzmacniacze-i-kolumny-gitarowe/74/1

EFEKTY:

wah-wah: Najlepiej WH10 ale może to być i zwykły Dunlop GCB95
distortion: BOSS DS-2 i/lub Big Muff
chorus/flanger: prawie każdy ze stajni BOSS-a ale zastanowił bym, się też nad Small Clonem od EHX. Jeśli kogoś stać to może być wyżej wymieniony modulator Line 6 FM4 Filter Modeler.
delay: Na dobrą sprawę to dowolny, a najlepiej taki jaki mamy. Delay jest jak dla mnie tylko dodatkiem i możemy się obejść bez niego.

To wszystko na temat tego utworu, niedługo kolejne Johna Frusciante jak i również innych gitarzystów!
Czytaj więcej

sobota, 31 stycznia 2015

Strojenie na słuch


Jedna z przydatniejszych umiejętności jaką może posiąść muzyk w ogóle. Niestety wyparta z chwilą gdy powstały tunery, przy których pomocy nastroi nawet głuchy. Prawie nikt nie potrafi dostrzec większych korzyści wynikających z posiadania umiejętności strojenia na ucho.


Słuch można rozumieć na dwa sposoby. Albo jako zmysł, albo słuch muzyczny. Dziś będziemy mówić oczywiście o tym drugim, czyli mówiąc dokładniej umiejętności rozpoznawania odległości między dźwiękami. To ona sprawia, że jedni wiedzą, że ktoś fałszuje, a inni ani trochę.
Jak mówimy o słuchu muzycznym warto wspomnieć również o absolutnym. Posiada go podobno tylko 2% ludzi na Ziemi, choć łatwo obliczyć, że jest to ok. 140mln osób. W każdym razie słuch absolutny pozwala rozpoznać dźwięk np. nie patrząc na gryf. Osoby go posiadające mają trwałą pamięć do dźwięków.
 A wracając do słuchu muzycznego czyli, przypomnę, umiejętności rozpoznawania interwałów, inaczej odległości miedzy dźwiękami. Im mniejsze odległości słyszymy tym lepiej, bo pozwala nam to na nastrojenie gitary z większą dokładnością. Niektórzy mogą robić to lepiej niż tuner. Na szczęście osoby, które nie słyszą za dobrze, nie są na straconej pozycji, bo mogą kształcić swój słuch. Co prawda tylko do jakiegoś momentu ale to i tak coś. Możecie spróbować sami przetestować jak dobrze słyszycie.
 Po prostu wejdźcie na tę stronę:

 http://www.cdur.pl/Narzedzia/TestSluchu

Dowiedzie się dzięki niej czy nie wypadało by poćwiczyć trochę rozpoznawanie interwałów. Takie ćwiczenia i dyktanda muzyczne to podstawa nauki w szkole muzycznej po za uczeniem się gry na swoim instrumencie.

Chciałbym zaznaczyć by nie utożsamiać strojenia na ucho tylko z umiejętnością dzięki, której będziemy umieli nastroić poprawnie instrument. To nam daje o wiele więcej niż na początku może nam się wydawać. Sam rozwój naszego ucha muzycznego będzie skutkował doskonaleniem się w byciu dobrym muzykiem, bo od kiedy zaczniemy się pod tym względem szkolić zaczniemy słyszeć, że na przykład w tym momencie podciągamy za mocno i inne tego typu "błahe" sprawy.

 Strojenie na ucho docenimy szczególnie wtedy gdy zabraknie nam tunera. Wtedy będziemy musieli uciec się do tradycyjnych metod.

  Na wstępie chciałbym jeszcze powiedzieć o jednej ważnej sprawie.
Albowiem do nastrojenia gitary potrzeba nam tylko jednego dobrego dźwięku najczęściej pierwszej struny czyli e1. I wiadomo potrzebujemy czegoś co zapewni nam to, że to zawsze będzie dźwięk e. Gdy gramy w zespole możemy poprosić kolegę by zagrał nam odpowiedni dźwięk i do niego stroimy inne struny .Możemy też użyć m.in. kamertonu, lub nawet zwykłego fletu, czy też takich piszczałek jak ta tu.

Dmuchając w odpowiednią dziurkę wydaje np. dźwięk e czy jakikolwiek inny (osoby ze słuchem absolutnym mają o wiele łatwiej :)
 Prościej jest gdy gramy sami w domu, wtedy nie obchodzi nas zbytnio czy ten dźwięk to rzeczywiście e czy też jest jest odrobinę obniżony, stroimy gitarę do tego dźwięku, który aktualnie utożsamiamy jako "e" i tyle.

 No dobrze, ale czas zabrać się za strojenie Na początku złap za gitarę i usiądź z nią. Poniżej będzie kilka sposobów z pomocą, których nastroisz gitarę, lub sprawdzisz czy tuner nastroił ją prawidłowo.

Gitarę najczęściej stroi się używając do tego oktaw i prym, bo są najłatwiej można w nich usłyszeć dysonanse.
PS. Jakby ktoś kompletnie nie wiedział o co w tym chodzi przygotowałem również stosowne wideo wyjaśniające. Znajduje się na końcu artykułu. :)



Sposób 1

Pierwszy sposób jest tak naprawdę podstawowym. Wystarczy zagrać dźwięk e1 a potem ten sam dźwięk tylko na V progu struny h. Strunę g3 natomiast stroimy na IV progu. Czyli gramy dźwięk h a dźwięk na IV progu struny g powinien być taki sam. Kolejne struny stroimy według wzoru struny 1 i 2. Struma g3 jest wyjątkiem od tej reguły



Sposób 2

 Tym razem gramy dźwięk o oktawę wyższy. Może to być dźwięk g, czyli pusta struna g3 i ten sam dźwięk, tylko o oktawę wyższy na III progu struny e1. Strojenie zaczynamy od progu aż VII struny e1 a jest to dźwięk h, dalej III próg struny e1 a jest to dźwięk g. Następnie III próg struny 2 gdzie znajduje się dźwięk d potem II próg struny 3 czyli dźwięk a a na końcu II próg struny 3 i dźwięk e.
Te same dźwięki tylko w innych pozycjach również pozwolą nam na nastrojenie gitary. Teraz łapiemy dźwięk na VII progu struny e i mamy dźwięk h potem na VIII progu struny h i tu jest dźwięk g dalej tak jak postępowaliśmy ze strunami e i h.


Sposób 3

Tym razem wykorzystujemy flażolety. Jeśli nie wiesz czym o jest to połóż palec na np strunie pierwszej, ale tylko delikatnie połóż nad progiem XII i uderz w strunę. Mam nadzieję, że Ci wyszło. Ten wysoki dźwięk to właśnie flażolet. Będziemy go wykorzystywać do strojenia.
Na wstępie dodam, że strojenie za pomocą flażoletów lepiej wykorzystywać jako upewnienie się. Czy nastroiliśmy dobrze.
A teraz przechodząc do meritum, strojąc flażoletami wykorzystujemy tę zależność, że flażolet na V progu struny e6 jest tym samym dźwiękiem co flażolet na VII progu struny a5. Wiedząc to możemy nastroić struny:
e6 i a5
a5 i d4
d4 i g3
h2 i e1

Ale co to Arku, czemu nie ma strun g3 i h2? Nie ma ich, bo flażolety na tych strunach nie są tymi samymi dźwiękami. Jest tak za sprawą tego, że między dźwiękami g3 i h2 mamy tercję wielką, a nie jak wcześniej kwartę. Ale wystarczy przestroić dźwięk h na c i flażolety będą się zgadzały.

Sposób dla "głuchych"

Osoby, którym słoń nadepnął na ucho nie są bez wyjścia. Mogą one wykorzystać zjawisko rezonansu akustycznego. Pokrótce wyjaśnię o co chodzi. Rezonans akustyczny sprawia, że gdy np. zagrany dźwięki e i f razem do słyszymy jakby się te dźwięki gryzły. Natomiast dźwięki c i g brzmią ładnie. I tak samo powinno być gdy zagramy wcześniej e na pustej strunie i na V progu dźwięku h, powinny brzmieć ładnie, ale przy niestrojonej gitarze dźwięki te gryzą się, słyszymy drgania. Najlepiej słychać to gdy gramy na gitarze elektrycznej z włączonym przesterem. Wtedy gdy chcemy na stroić gitarę, łapiemy dwa dźwięki te same dźwięki na dwóch strunach czyli np e1 i h na V progu i kręcimy kluczem aż do momentu gdy przestaniemy słyszeć drgań. Warto zaznaczyć, że im bliżej są te dźwięki są, tzn. mają mniejsze odległości między częstotliwościami np. 430 i 440(dźwięk a) to te drgania są szybsze, coś jakby zwiększać efekt tremolo. Całość można obejrzeć tutaj:


Jedna rzecz się mi nasunęła, że warto nauczyć się dźwięków na gryfie, bo dzięki nim po pierwsze stroi się łatwiej a po drugie improwizuje.


I tak na sam koniec. Radzę wykorzystywać wszystkie opisane wyżej techniki, bo czasami zdarza się, że gitara ma np. źle założone progi i przy strojeniu oktawami wszystko jest ok, a gdy stroimy za pomocą flażoletów wychodzi coś zupełnie innego. Zastosowanie wszystkich technik pozwoli nam by dźwięk na każdym progu był jak najbardziej zbliżony.
Czytaj więcej

środa, 3 grudnia 2014

Distortion - efekt z przypadku.





Nikt z gitarzystów po ponad 60 latach od "wynalezienia" przesteru nie wyobraża sobie jak potoczyła
by się historia gdyby nie wynaleziono tego efektu. Ba, wielu gitarzystów nie zabiera się do grania bez włączonego przesteru. Wynaleziony prawdopodobnie przypadkiem w wyniku uszkodzenia wzmacniacza, dał początek wielu, wielu utworów jak i samego Rock 'n' Roll'a.

Początek długiej historii...

Jak wcześniej wspomniałem distortion został prawdopodobnie odkryty przypadkiem w wyniku uszkodzenia wzmacniacza. Aczkolwiek nie był to pierwszy przypadek użycia przesteru. Według różnych źródeł pierwszą osobą, która użyła przesteru w sposób świadomy a nie przypadkowy był Goree Carter's (w linku również fragment tegoż utworu) Utwór nieco podobny, przynajmniej z pierwszych dźwięków do słynniejszego riffu Chucka Berry'ego Johnny 'b' goode, który jest często wymienia jako jeden ze 100 najważniejszych riffów z całej historii rocka. To, że przester jest ważny dla historii muzyki to wiemy ale gdy mówimy o riffie warto wspomnieć o innej bardzo ważnej rzeczy, a mianowicie o power chordach. Granie bez przesteru nie wymagało dotąd zmiany sposobu gry. Dotychczas grano całe akordy składające się z 4,5,6 lub więcej dźwięków, które brzmiały dobrze. Dźwięk przesterowany jest niestety bardzo czuły na wszelkie dysonanse (sekundy, trytony i septymy) jak i wynikające z nienastrojonej gitary. Trzeba było coś zmienić. Odpowiedź była prosta, wystarczyło tylko zmniejszyć liczbę dźwięków z 4 do 2, 3. Power chord jest przykładem na to, że pomysły proste są najgenialniejsze. Ale o co w tym chodzi? Już spieszę z wyjaśnieniem. Otóż, akord składa się przynajmniej z 3 różnych(!) dźwięków. Najprostszy np. C-dur to dźwięki c, e i g są one oddzielone o, kolejno tercję wielką i małą(dla akordu molowego kolejność odwrotna). Inne akordy mają oczywiście różne budowy ale power chordy obowiązuje jedna, prosta zasada, aby grać tylko 2 dźwięki. I na przykładzie akordu C-dur wyglądało by to tak

4----|-----|-----|--(4)-|---             LEGENDA
5----|-----|-----|---3--|--               4, 5, 6 - struna
6----| -1--|-----|------|--               1, 3, (4) - palce lewej ręki
         VIII   IX      X                      VIII, IX i X - progi

Więc tak. Jak widać na tym pięknym obrazku grany tylko 2( lub 3 dźwięki) z czego ten na 4 strunie to ten sam co na 6 tylko o oktawę wyżej. Power chordy przez to, że nie mają dźwięku odpowiadającego za jego molową(smutną) lub durową(wesołą) barwę nazywany jest czasami akordem enigmatycznym, choć słowo akord w stosunku do power chorda jest niewłaściwe, ze względu na to, że formalnie nim nie jest a co najwyżej dwudźwiękiem.


Tymczasem wróćmy do przesteru.

Kolejne lata upłynęły na  doskonaleniu nowej zabawki i rozprzestrzenianiu się jej po świecie. Już 10 lat później prawie każdy wzmacniacz gitarowy miał przester, Fender wyprodukował pierwszy 100 watowy wzmacniacz, na rynek wchodzi pierwsza komercyjna kostka z przesterem, a dokładnie fuzz: Maestro Fuzztone FZ-1, co ciekawe efekt ten był stworzony przez Gibsona, choć dziś raczej kojarzymy tą firmę z gitarami niż z efektami, a co jeszcze ciekawsze to na tym efekcie Keith Richards, gitarzysta The Rolling Stones nagrał utwór i riff legendę "(I Can't Get No) Satisfaction". Po nagraniu tej piosenki FZ-1 sprzedały się na pniu. Wtedy też w świecie gitarowym pojawiła się nowa gwiazda gitarowa, Jimi Hendrix który używał Fuzz Face'a. Na rynku sprzętu gitarowego pojawiły się też dwie dzisiaj znane firmy. Pierwsza to Electro-Harmonix, która weszła na rynek ze swoim Big Muffem (na którym ponoć miał grać Hendrix, choć nie jest to informacja pewna w 100%). Druga to firma Marshall założona przez Jimiego Marshalla. Dziś firma i człowiek legenda rockowego świata. Swoją drogą rockowy świat wiele zawdzięcza osobom o imieniu Jimi, do tego grona można dopisać jeszcze Page'a.

Kolejne lata to dalsze zwiększanie mocy wzmacniaczy, przesteru efektów i głośności koncertów by dojść do Woodstocku, a potem do rozwoju Hard Rocka i Heavy Metalu i Metalu w ogóle. A teraz pora na...


 Najbardziej znane efekty distortion.

Oto kilka bardziej znanych. Pierwszym będzie...

http://www.bossus.com/categories/stompboxes/
Boss DS-1

Chyba (choć można to "chyba" skreślić, więc...) Chyba najbardziej znany efekt distortion, a tak naprawdę synonim przesteru. Używany praktycznie w każdym gatunku, od rocka po alternatywe, blues, aż do metalu. Miał go lub będzie miał każdy gitarzysta, który zetknął się kiedyś gitarą elektryczną. Ale dlaczego ten efekt jest tak popularny. Kilka powodów. Po pierwsze...

  1. Cena - na nasze polskie warunki cena około 200zł(używany nawet za 100zł) nie jest wygórowana, a co dopiero dla Amerykanina, który  może go dostać za 40-20 dolarów co przy ich zarobkach jest równoważne z naszymi 40 złotymi.
  2. Legenda - tworzona latami. Kurt Cobain, Metallica, John Frusciante, Joe Satriani to tylko z niektórych gitarzystów używających tego efektu. Równie dobrze mógłbym wpisać tu każdego jednego gitarzystę, bo każdy choć raz w życiu musiał lub będzie musiał się z nim spotkać.
  3. Wszechstronność - wyżej pisałem o wszechstronności przesteru w muzyce w ogóle, a Bossa DS-1 można go używać dosłownie wszędzie. Niezastąpiony w punku, ze względu na dosyć surowe brzmienie. Idealny do rocka, jako główny atrybut gitarzysty, który umiejętnie go wykorzystując może grać nim partie rytmiczne i solowe. Metal też nie może się bez niego obejść. Np. Metallica?Znacie? Pierwszy album, a w szczególności brzmienie gitar to jego zasługa.
  4. Prostota - najważniejszy powód. Po co dwieście milionów osiemset bazylionów pokręteł skoro wystarczą 3? A można dzięki nim zrobić o wiele więcej niż na przepakowanych pokrętłami i przełącznikami efektach innych producentów. Ta prostota również ma drugi plus, bo dzięki niej można było zrobić tzw. Keeley Mod, który trochę udoskonala ten poczciwy efekt.
Teraz drugi efekt czyli?

http://www.bossus.com/categories/stompboxes/
Boss DS-2 
 Tu chyba nic nie muszę mówić wystarczy, że obejrzycie ten film.


Big Muff Pi


Na temat tego efektu również przygotowałem, tym razem dwa, filmy:



To są oczywiście tylko 3 przykłady. Do dzisiaj powstały setki a może tysiące rodzai przesterów. Warto dodać do grona tych lepszych choćby Riot firmy Suhr, lub Dark Matter od TC- Electronic. Warto szukać nowych brzmień szczególnie jeśli chodzi o przesteru, bo tu jest w czym przebierać.

To tyle o przesterach. Jeśli się spodobało to zostaw coś na pamiątkę.
Czytaj więcej

sobota, 4 października 2014

Najlepsze z najtańszych gitar klasycznych.

I teraz zbiór gitar klasycznych, których kupno polecam na początek.

 

 Na samym początku chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na struny. Gitara klasyczna tylko dzięki wymianie strun na nowe lub zwyczajnie lepsze potrafi zabrzmieć lepiej, pełnym dźwiękie tak by pokazać wszystkie jej możliwości. Ze swojej strony polecam D'Addario ProArte, które możemy kupić chociażby tu:

 http://strunygitarowe.pl/pl/c/Struny-do-gitary-klasycznej/134

1. Yamaha C30 M


Yamaha to firma, która może zadziwiać. Produkuje motory i pewnie w fabryce obok instrumenty i to całkiem niezłe jak choćby Pacifica, gitara elektryczna. A tu klasyk też od Yamahy i to całkiem niezły. Najważniejsze, że stosunkowo tani i wypada bardzo dobrze w porównaniu cena/jakość. Najpopularniejsza gitara jeśli chodzi o cenę do 500 zł. Nowa to wydatek 350zł, a używane tak od 250 lub mniej do 300, w zależności od jej stanu.  To co jest w takich gitarach najważniejsze to wykonanie. Drewno z jakiego wykonany został top to świerk, który brzmi jaśniej od cedru czy sosny, najczęściej używanych drewien do budowy gitar. Boki zostały wykonane z drewna meranti, gryf to mahoń a podstrunnica palisander. Brzmi poprawnie co można uznać za bardzo dobry wynik w tej klasie cenowej. Parę egzemplarzy miałem w rękach i muszę przyznać, że raz brzmiały dobrze dwa wykonane były w większości wypadków nienagannie.

Tak więc Yamaha to jeden z najlepszych wyborów na początek i radzę się jej lepiej przyjrzeć. A teraz druga gitara.

http://hurtowniamuzyczna.pl/offer/43/3769/yamaha-c30-m.html#tab=tab-1

2. Hohner HC-06

 

 Można powiedzieć rywal Yamahy, podobna cena, praktycznie te same drewna użyte do produkcji i brzmieniowo też w miarę podobne. Warto w sklepie porównać je ze sobą, bo mogą zaważyć subtelne różnice. Tak jak u Yamahy top to świerk, gryf to mahoń, boki również a podstrunnica to palisander. Tak więc jak widać drewno jest takie same(poza bokami) i to, która trafi do nas zależy od tego jak będą wykonane, bo dwa takie same modele brzmią zupełnie inaczej. W związku z tym lepiej udać się w miarę możliwości do sklepu i kupić lepiej wykonaną lub zwyczajnie tańszą.

A jeżeli te dwie nam nie pasują to tu jest opcja trochę droższa a mianowicie...

http://us.playhohner.com/instruments/guitar/hc-classical-series/hc06/

3. Admira Alba



Admira to szanowana firma zajmująca się głównie produkcją gitar klasycznych. Na uwagę zasługuje to, że są produkowane w Hiszpanii.
Zacznijmy od drewna. Top wykonany został z sosny, dzięki czemu szybko uzyskujemy najlepsze brzmienie, dzięki szybkiemu dojrzewaniu drewna. Boki to sapele, gryf mahoń a podstrunnica jak w pozostałych przypadkach, palisander. Cena podobna jak w dwóch poprzednich gitarach. Admira to tzw. dobra marka, szanowana od wielu lat na rynku wyrobiła sobie stabilną pozycję i niestety czasami zdarza jej się to wykorzystywać. Nowe gitary częściej niż te sprzed 10 lat mają niedoróbki, brzmią gorzej. Z tego powodu radziłbym szukać trochę starszej, ogranej i zadbanej gitary by móc cieszyć się nią przez wiele lat. Warto przejrzeć Allegro i inne tego typu strony w poszukiwaniu jednej z nich, bo są też poważną konkurencją dla Yamahy czy Hohnera.

http://hurtowniamuzyczna.pl/offer/43/20986/admira-alba-34.html#tab=tab-1

I na koniec...

 

Te trzy gitary to najlepsze wybory jeśli chodzi o gitary klasyczne do 500zł. Wiadomo, że zazwyczaj im wyższa cena tym polepsza się jakość chodź należy na to uważać. Z taką gitarą za 500zł można zrobić naprawdę dużo i nie wydajemy aż tak dużej sumy. Są oczywiście tańsze gitary ale ich jakość nie jest nawet dobra. Ten sprzęt sprawdzi się i w domu, i nawet gdzieś dalej. A jak gitara spodoba nam się bardziej to może zechcemy kupić coś większego lub przerzucić się na akustyka czy elektryka.



Czytaj więcej

wtorek, 5 sierpnia 2014

Co pierwsze? Klasyk, akustyk czy elektryk?

Tak jak w pokemonach każda osoba, która chce zacząć swoją przygodę z gitarą musi wybrać jednego z trzech pokebali, w których są ukryte trzy pokemony. 

Wybór jest o tyle trudny, że zazwyczaj przesądza o naszym losie, choć nie zamyka innych dróg. Przyjrzyjmy się więc każdemu z osobna.Pierwsza to...

1. Gitara klasyczna 


Najczęstszy wybór wśród osób, które chcą zwyczajnie po "brzdękolić" na gitarze.Czasami nazywana hiszpańską ze względu na kraj pochodzenia. Łatwo dostępna na wszelkich ryneczkach, targach itp. gdzie za 50 lub mniej dostaniemy taką. Takie "coś" lepiej zostawić w spokoju i radzę brać trochę droższą byśmy mieli pewność, że nie zniszczy się po miesiącu lub dwóch. Plusem takich gitar jest łatwość gry, bo nylonowe struny są miękkie i nie zniszczą nam opuszek, choć nie jest to aż taki problem by zaważał o naszym wyborze. Ta gitara gra miękko i zdecydowanie ciszej od akustycznej, nie ma też tzw. pazura, granie ostrych riffów nie przysparza takiej frajdy jak akustyk. Klasyk ma dość gruby gryf a gra na grubszym zdecydowanie bardziej rozciąga palce. W elektryku są zazwyczaj prawie dwa razy cieńsze co może powodować, że kciuk będzie nam się tak układał

A powinno być mniej więcej tak.

Ma to swoje plusy i minusy ale wielu gitarzystów, autorytetów tak gra i nie ma z tym problemów.
Gitara klasyczna otwiera nam drogę do szkoły muzycznej, bo w większości z nich jest to jedyna gitara na jakiej się gra. Jeśli mamy inną to albo będziemy musieli kupić klasyczną lub wybrać się do nauczyciela prywatnego jeśli bardzo chcemy się uczyć na akustyku czy elektryku. Więcej na temat szkół muzycznych i nauczycieli piszę TU. Jeśli mamy zamiar grać na scenie lub po prostu w większym gronie gdzie nie będziemy słyszalni przez wszystkich to gitara klasyczna odpada, bo zazwyczaj nie ma na tyle dobrego nagłośnienia(np. w szkołach) by można bez buczenia nagłośnić mikrofonem. Zazwyczaj używa się tam dynamicznych, które się do tego nie nadają, bo są nastawione na głos.
Tak więc, podsumowując. Gitara klasyczna jest jak dla mnie najlepszym wyborem dla początkujący, którzy mają zamiar grać w domu lub na ogniskach. Łatwo się na niej uczy i jest przyjemniejsza do grania niż akustyk, o którym więcej teraz.

2. Gitara akustyczna

 

http://skladmuzyczny.pl/category/gitary-akustyczne
Większy i nowszy brat klasyka. Zastąpiono nylonowe miękkie struny na stalowe, dzięki czemu uzyskano bardziej dźwięczne, metaliczne brzmienie. Pudło rezonansowe jest większe niż w klasyku, a co za tym idzie gitara jest głośniejsza. Zaczynanie gry od akustyka może przysporzyć trochę trudności na starcie, które są rekompensowane w przyszłości. Po pierwsze zaczyna się na niej trudniej. Wszelkie pomyłki słychać wyraźniej przez co można się zniechęcić. Po za tym struny są o wiele twardsze, przez co bolą palce, zwłaszcza nasze opuszki, nie przyzwyczajone do grania na bądź co bądź ostrych stalowych strunach. Z czasem robi się na nich warstwa naskórka, która chroni je. W przyszłości o wiele łatwiej będzie nam się przenieść na elektryka np. dzięki temu, że można grać na nim kostką. Akustyk to instrument na scenę. Gdy kupimy elektroakustyka(czyli akustyka z elektroniką i wtykiem Jack) możemy wpiąć do niego kabel i grać, nie martwiąc się o mikrofon. Poruszamy się przy tym swobodnie na scenie.
Jest chyba jedna rzecz, która dla wielu osób przemówi za akustykiem. Jest to technika fingerstyle, nie możliwa do wykonania bez podłączenia do wzmacniacza.
Gitara akustyczna jest dobrym wyborem na początek dla przyszłych rockmanów czy też osób, które nie lubią brzmienia klasyków. Ale teraz pora na...

3. Gitara Elektryczna


http://skladmuzyczny.pl/category/gitary-elektryczneNajgorszy z tych trzech typów gitar. A to dlaczego, spytacie. Ano dlatego, że aby kupić dobrego elektryka trzeba wydać więcej niż na klasyka czy też akustyka, a przy tym nie ma zbyt wielu zalet dla młodych gitarzystów. Minimalny koszt elektryka oscyluje między 700-800zł. Jest to najniższa cena jaką trzeba wydać by chociaż coś tam pograć bez martwienia się niską jakością wykonania. Do tego trzeba wliczyć koszt wzmacniacza, czyli tak z 3 stówki i kabel tak z 50zł. Razem przy minimalnych wydatkach, tylko by to grało trzeba wydać 1000-1200zł czyli nawet 4 razy więcej niż wcześniej. Z tego powodu radzę aby lepiej spróbować grać akustycznie i dopiero potem kupić elektryka, bo może nam się znudzi, ot taka chwilowa fascynacja gitarą, a potem mija, a my mamy problem. A teraz jeśli to was nie zniechęciło to tu jest rozwiązanie problemu hałasu. Możemy zastosować np. to, VOX AMPLUG AC30. Wpinamy słuchawy i gramy. Dzięki temu rozwiązaniu mamy kompromis między tym by grać na elektryku i nie wkurzać przy tym domowników czy sąsiadów. Drugim rozwiązaniem tego problemu jest komputer. Za pomocą wielu dostępnych w sieci programów lub "realnych" efektów podłączmy się do komputera i tak jak wcześniej zakładamy słuchawki i gramy. Przez wiele osób polecany sposób, bo możemy eksperymentować z wieloma brzmieniami a przy tym ćwiczyć. I chyba ostatnie trzecie rozwiązanie czyli "gra" Rocksmith. Jest to udoskonalona wersja Guitar Hero tylko tu gramy na prawdziwej gitarze. Dzięki tej grze możemy grać swoje ulubione piosenki a przy tym uczyć się gry od podstaw. Polecam przypatrzeć się temu rozwiązaniu, bo dla mnie wydaje się naprawdę interesujący.

 I na koniec...


To jaką gitarę weźmiecie zależy tylko od was, ja chciałem was trochę przybliżyć do rozwiązania tego problemu. Najważniejsze by pójść do sklepu muzycznego z kolegą czy bez i ograć te trzy typy gitar, sprawdzić jak jest wykonana. Nawet naszym niedoświadczonym okiem możemy dostrzec krzywy gryf, odpryski lakieru świadczące o jego słabej jakości, a co za tym idzie i całej gitary, sęki itp. Wszelkie pytania dotyczące tych gitar możemy zadać sprzedawcy by rozwiać nasze wątpliwości co do ich przeznaczenia, ceny i innych. A niedługo lista kilku gitar elektrycznych, klasycznych i akustycznych dla początkujących. Ode mnie to tyle, jeśli macie jakieś pytania to piszcie.



Czytaj więcej

wtorek, 22 lipca 2014

Wah-wah - efekt krzyku, płaczu i mówienia.

 

Jest wiele efektów, delaye, chorusy, overdrivy i inne ale żaden nie ma tego, co ma kaczka.


Początku czegoś takiego jak wah należy szukać przy instrumentach dętych takich jak trąbka. Mają one tłumik, który rytmicznie wkładając i wyjmując można uzyskać efekt wah-wah. Tak zwany "fail sound" jest chyba najlepszym przykładem na użycie trąbki czy też puzonu w ten sposób.


  Wyraz, wah-wah, jest onomatopeją  tak samo jak bum czy puk-puk. Efekt wah-wah można również uzyskać przy pomocy naszych ust. Jak ktoś chce spróbować to wystarczy byś wymawiał, ła-ła lub samo a i zamykał, i otwierał usta. Jestem pewien, że będzie to brzmiało jak ten efekt.

Początki kaczki


 Za twórcę waha uważa się inżyniera Brada Plunketta pracującego dla firmy VOX. Stworzył on na zlecenie Clyde McCoya efekt wah-wah, który miał imitować właśnie używanie przez trębaczy tłumika. Firma Vox jako pierwsza zaczęła seryjnie produkować efekty wah. Pierwszy model to słynny V846. Powstała sygnatura McCoy nazwana tak na cześć McCoya. W zmienionej nazwie na V847, V486 istnieje do dzisiaj. Później Thomas Organ zmienił nazwę na Crybaby (taka nazwa przyjęła się powszechnie w USA) i dystrybuowany przez Voxa wah wszedł na rynek. Sama nazwa znaczy tyle co płacz dziecka i nie jest tu użyta przez przypadek. Pod taką nazwą sprzedaje je firma Dunlop.




Ale idziemy dalej. W efektach wah raczej nie ma co rozwijać, można jedynie doprowadzić do perfekcji wykonanie, ustawienia parametrów lub po prostu dać masę potencjometrów by można było sobie go ustawić pod siebie. Ale da się inaczej, bo spoza masy wielu prawie takich samych wahów wyłaniają się perełki jak recenzowany przeze mnie WH10 od Ibaneza. Niby typowy wah choć o jego wyjątkowości nie stanowi to ile ma pokręteł a jego sama barwa. Produkowany w latach 80 zyskał wielbicieli jak John Frusciante, Omar Rodriguez-Lopez czy Josh Klinghoffer. Jak mówiłem w wideo tworzony w dwóch wersjach a dzisiaj pod tą samą nazwą tylko, że z dopiskiem V2. Dzięki potencjometrowi depth czyli głębokość, którym zmieniamy podbicie, gain kaczki możemy uzyskać krzyczącą barwę, która dzięki temu tak świetnie nadaję się do solówek. Taki booster tylko z większym, bo do 15Db zakresem ma Dime CryBaby, którą można kupić za 666zł.

Coś nowego...


Ale przecież żyjemy w XXI wieku i czy nie pora na coś nowego? Po co nam te mechaniczne części, które trzeba wymieniać. Czy nie lepiej by było to usunąć i zrobić coś na miarę naszych czasów, by jednak coś w tym wahu udoskonalić?
I prawdopodobnie tak myśleli pracownicy Electro-Harmonix, firmy znanej ze swych świetnych i często nowatorskich, a poza tym świetnie wyglądających efektów. W ten oto sposób powstał Crying Tone 

 i Talking Pedal 


Wyglądają identycznie ale w brzmieniu różnią się o wiele mil.
Dwa efekty, które bez części mechaniczny wciąż świetnie spełniają swoją rolę. Nawet podczas tak ekstremalnych testów jak przejeżdżanie ich samochodem, wciąż działają. Największą ich wadą jest to, że nie da się ich ustawić w jednym miejscu, muszą się przemieszczać, a jakiekolwiek ich przytwierdzenie do ziemi będzie skutkowało, że nie będzie się dało grać.

Wah-wah to chyba mój ulubiony efekt, bo jaki inny da nam to co on może. Dzięki niemu gitara przemówi do nas głosem nie tylko w wigilie, zapłacze lub zacznie krzyczeć. Nic nie zrobi tak wiele za tak niewiele. Czym by było reggae bez niego albo muzyka funk. Jak jeszcze nie masz go to biegnij i kup. Od teraz wszystkie solówki będziesz grał z nim, mówię jak będzie.
Czytaj więcej